Wszystko o nieruchomościach!
piątek, 24 października 2008
Byliśmy na targach...
I taki oto film nakręciliśmy...

16:55, strefa_nieruchomosci , Media imprezy
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 sierpnia 2008
Nieruchomości wakacyjne w Brazylii

Marzy się Państwu piękny dom na plaży czy też luksusowy apartament z widokiem na ocean za absurdalnie małe pieniądze? Teraz spełnienie tych marzeń znajduje się w zasięgu ręki.

Z
astanawiacie się Państwo zapewne, dlaczego mielibyście inwestować pieniądze w kraju, który jest tak daleko od Polski i który jest krajem, dla nas Polaków, ciągle nieznanym.

Po pierwsze Brazylia wcale nie jest tak daleko jak mogło by się to wydawać. Lot z Fortalezy, czwartego największego miasta Brazylii, do Lizbony zajmuje zaledwie 6 i pół godziny. Tyle samo leci się również z Fortalezy do Miami. Z Europy do Fortalezy codziennie latają np. portugalski TAP, linie Zielonego Przylądka Cabo Verde Airlines, hiszpańska Cometa, włoskie Air Italy i wielu innych przewoźników.

Fortaleza - Lizbona



Po drugie, Brazylia jest bardzo atrakcyjna dla turystów, a ostatnio stała się również celem dla inwestorów z całego świata. Wg AT Kearing Consulting Brazylia, zaraz po Chinach i Indiach, jest najbardziej atrakcyjnym miejscem dla inwestorów. Kurs brazylijskiego real od 15 lat jest stabilny w stosunku do dolara i euro. Brazylia jest czwartym najszybciej rozwijającym się ekonomicznie państwem (IBGE), a z raportów największych światowych firm konsultingowych, jak np. Goldam Sachs i Moody’s, wynika, że w przeciągu 25 lat Brazylia będzie piątą potęgą ekonomiczną świata. Brazylia jest politycznie stabilna co wpływa na jej rozwój ekonomiczny.

W uznaniu dla tych osiągnięć Brazylii przyznano organizację mistrzostw świata w piłce nożnej w 2014 roku, a mecze odbywać się będą również w Fortalezie, czwartym największym mieście Brazylii. Niewątpliwie będzie to miało swój pozytywny wpływ na rozwój turystyki, infrastruktury, budownictwa, inwestycji, itp. W końcu skoro nieruchomości w Brazylii, a w szczególności właśnie w Fortalezie, kupują już Rosjanie, Hiszpanie, Portugalczycy, Włosi, Norwegowie i Amerykanie to musi to być inwestycyjny strzał w dziesiątkę.

Lecz cóż oprócz dobrze ulokowanych pieniędzy oferuje nam Fortaleza?

Fortaleza, leży na północnym - wschodzie Brazylii nad Oceanem Atlantyckim i jest stolicą stanu Ceara. Przez cały czas jest tu piękna pogoda, ok. 28 stopni. Nawet w porze deszczowej, która zaczyna się w marcu i trwa do okolic maja, można spokojnie wybrać się tu na wakacje. Pada głównie w nocy.

Fortaleza jest dużym nowoczesnym miastem, na którego głównych ulicach nie brakuje luksusowych apartamentowców i hoteli. Ze względu na pogodę, położenie i niepowtarzalną atmosferę, Fortaleza jest jednym z miast najchętniej odwiedzanych przez turystów.

Fortaleza



Turyści, którzy odwiedzili Fortalezę, najczęściej wspominają genialne oryginalne jedzenie oraz owoce morza, których ceny są wyjątkowo niskie. Za kilogram świeżych krewetek zapłacimy ok. 15 złotych, za kilogram homarów ok. 30 złotych, a za jedną ostrygę ok. 30 groszy. Wspominają również tutejsze nocne życie, wizyty w klubach w których króluje samba, forro i bossa nova. No i oczywiście to co głównie tu urzeka: zniewalająco piękne plaże i ciepły ocean.

Seafood, frutti di mare



Główne plaże w Fortalezie i jej okolicach to Praia do Futuro, która leży ok. 10 min od centrum Fortalezy, Cumbuco, ok. 20 min od centrum i Porto das Dunas ok. 20 min.

Praia do Futuro znajduję się w samej Fortalezie. Charakterystyczne dla tej plaży są ciągnące się wzdłuż niej bary. Zawsze jest tu pełno ludzi. Odpoczywają na leżakach, piją zimne piwo ze specjalnych termosów (!) i zajadają się krabami, krewetkami i innymi specjałami.

Plaża w Brazylii



Praia do Futuro



Dla osób lubiących wypoczywać aktywnie idealna będzie plaża w Cumbuco, która jest oficjalną bazą windsurfingowo – keitsurfingową Fortalezy. Miejscowość ta, oddalona od Fortalezy o ok. 20 min samochodem, słynie z tego, że ponad połowę mieszkańców wioski stanowią turyści, uprawiający sporty wodne.

Cumbuco

Dla turystów najbardziej wymagających idealną plażą będzie Porto das Dunas z resortem Beach Park i największym parkiem wodnym w Ameryce Łacińskiej. Porto das Dunas jest ekskluzywną dzielnicą willową Fortalezy. Inwestorzy stawiają głównie właśnie na Porto das Dunas i właśnie tam buduje się teraz najwięcej hoteli, pól golfowych i luksusowych osiedli.

Porto das Dunas



Porto das Dunas 1




Turyści, którzy odwiedzają Fortalezę rzadko kiedy wyjeżdżają bez kupna małego apartamentu. Ceny apartamentów i ziemi są ciągle bardzo niskie, a możliwość dzielenia cen na raty do około 99 miesięcy bez odsetek (!) sprawia, że każdy z nas może sobie pozwolić na własny kąt w tropikach… 



Hanna ZBOROWSKA NEVES
Escala Imoveis

Escala Imoveis

13:30, strefa_nieruchomosci , Ciekawostki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 lipca 2008
Certyfikaty energetyczne

Jedni się ich boją, drudzy widzą w nich szansę. Jeszcze inni mówią, że są zupełnie niepotrzebne, bo ich certyfikatami energetycznymi są rachunki za ogrzewanie, czy prąd, jakie dostają co miesiąc.  

Od pierwszego stycznia 2009 nie będzie się można bez nich jednak obejść. Każdy wprowadzony do obrotu lokal o powierzchni nie mniejszej niż 50 m kw będzie musiał mieć certyfikat energetyczny. Przynajmniej takie są w chwili obecnej założenia.  

Sęk w tym, iż rzeczone certyfikaty miały obowiązywać już od 1 stycznia 2008! Oczywiście zabrakło przepisów. Co ciekawe, przepisów tych brakuje do dziś. Mimo przygotowania już kilku wersji oraz opcji brak paru podpisów wstrzymuje cały proces i dyskusja naszych lołmejkers* zaczyna się od nowa. A branża (aby to tylko jedna!) wciąż czeka.  

Życie na szczęście nie znosi próżni i ręce zakasał tzw. biznes. Uderzył w czułe miejsca (użyteczności publicznej) i sprawił, że przynajmniej wg naszej wiedzy dwa budynki w Polsce otrzymały pilotażowe certyfikaty w obecności przedstawicieli władzy zarówno ustawodawczej, jak i wykonawczej – obecnej, poprzedniej, ale i być może przyszłej. 

Wręczenie certyfikatów nie przeszło bez echa, ale „echo” to nie przeszło oczekiwań. Dziś już praktycznie przebrzmiało, wszyscy zadowoleni pojechali na wakacje.  

Słowo certyfikat kojarzy się z licencją, zezwoleniem. Tymczasem, przynajmniej, jak nam udało się wyłapać z szumu informacyjnego, jaki się w temacie pojawił, certyfikaty mają pełnić rolę przede wszystkim informacyjną. Oczywiście na temat klasy energetycznej budynku, czyli jego energochłonności, co bezpośrednio przekłada się na koszty eksploatacji budynku, chyba, że użytkownik w zimie woli siedzieć w chłodzie niż w ciepełku (są już takie przypadki!), nie włączając ogrzewania. 

Ale, oddajmy głos fachowcom, których udało nam się „złapać” właśnie podczas wręczenia certyfikatu nr 1, co miało miejsce w Ośrodku dla Ociemniałych w podwarszawskich Laskach. Mówią: poseł – przedstawiciel ustawodawcy, podsekretarz stanu – przedstawiciel władzy wykonawczej i władza Ośrodka w Laskach, czyli mamy też opinię bezpośredniego użytkownika.


Informację o całym wydarzeniu można znaleźć na stronie oferującej nieruchomości na sprzedaż i do wynajmu.
 
RW
*lołmejker – oryginalnie: lawmaker – ang. ustawodawca, prawodawca; nie należy mylić ze znaczeniem tego słowa z westernów, czy filmów kryminalnych z udziałem Clinta Eastwooda
11:06, strefa_nieruchomosci , Domy / mieszkania
Link Komentarze (1) »
środa, 25 czerwca 2008
Boom wynajmu i budowlany zamiast gwałtownego wzrostu cen

 


Nic dodać, nic ująć...

Jednocześnie Emmerson S.A. dementuje pogłoski o kryzysie na rynku mieszkaniowym!
15:02, strefa_nieruchomosci , Rynek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Ile chcemy płacić za M

Ponad 17 proc. badanych klientów agencji nieruchomości w Warszawie skłonnych jest wydać na mieszkanie w stolicy ponad milion złotych. Ankietę przeprowadził dział badań i analiz firmy Emmerson Nieruchomości.

Co trzeci badany w Warszawie gotowy był wydać na zakup mieszkania kwotę w przedziale 400 - 599 tys. złotych. Średnia deklarowana kwota, jaką poszukujący nieruchomości w stolicy gotowi byli zapłacić za mieszkanie wynosi 676 tys. 341 zł. Średnia ta przewyższa o ponad 230 tys. złotych drugą w kolei wartość w podobnych badaniach przeprowadzonych w innych dużych miastach Polski.

Klienci agencji nieruchomości w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście przygotowani są na maksymalny wydatek mieszkaniowy średnio w okolicach czterystu tysięcy złotych. Najwięcej gotowi są wydać mieszkańcy Krakowa, średnio prawie 465 tysięcy złotych. Najmniej z tych trzech miast: wrocławianie - 404 tysiące.

Badania potwierdziły przysłowiową powściągliwość mieszkańców Poznania. Wielkopolanie zadeklarowali skłonność do zapłaty za nowe lokum średnio jedynie 345 tys. złotych.

W przeciwieństwie do Warszawy, w badanych dużych miastach Polski tylko 4,5 proc. ankietowanych zadeklarowało gotowość do przeznaczenia na zakup mieszkania ponad miliona złotych. Najpopularniejszy przedział deklarowanych kwot w tych miastach to 200 - 399 tys. złotych (53,2 proc. badanych), tuż poniżej najbardziej popularnego przedziału w stolicy (32 %).

W Trójmieście wiedzą

Analitycy z firmy Emmerson porównali te kwoty do cen mieszkań na rynku wtórnym i pierwotnym. Zastosowanie prostego algorytmu miało w założeniach dać odpowiedź, na ile realne są oczekiwania poszukujących mieszkań, na ile znają oni ceny mieszkań na rynku. Do badania przyjęto wyliczone indywidualnie dla każdego miasta średnie kwoty niezbędne do zakupu poszukiwanych mieszkań na rynku wtórnym i osobno na rynku pierwotnym.

Okazało się, że w przypadku Warszawy średnio deklarowano o 20 tysięcy złotych za mało by nabyć mieszkanie na rynku wtórnym i ponad 51 tysięcy za dużo na zakup mieszkania na rynku pierwotnym. Trzeba jednak pamiętać o specyfice stołecznego rynku, gdzie średnie ceny mieszkań na rynku wtórnym są droższe od mieszkań na rynku pierwotnym, zupełnie na odwrót niż w pozostałych badanych miastach.

Jeśli za wskaźnik znajomości rynku uznać współczynnik będący sumą kwot, o jakie pomylili się w swoich deklaracjach badani, wychodzi, że mieszkańcy Trójmiasta najlepiej orientują się w cenach na swoim rynku nieruchomości. Średnia deklarowana kwota na zakup mieszkania była tam tylko 8,5 tys. wyższa od wyliczonej ceny mieszkania na rynku wtórnym oraz niecałe 4 tysiące wyższa od ceny na rynku pierwotnym*.

Optymiści mieszkają we Wrocławiu

Wrocławianie tymczasem, mimo dość dobrej znajomości rynku (3. miejsce wśród badanych miast, tuż za Warszawą) do cen podeszli najbardziej optymistycznie. Średnia deklarowana kwota na nabycie mieszkania nie wystarczyła do kupna przysłowiowego "M" po wyliczonej średniej cenie zarówno na rynku wtórnym, jak i pierwotnym. Przeciętnemu badanemu wrocławianinowi zabrakłoby niemal 20 tysięcy na mieszkanie na rynku wtórnym i ponad 58 tysięcy na rynku pierwotnym.

Badanym poznaniakom wystarczyłoby średniej deklarowanej kwoty na zakup mieszkania z drugiej ręki po średniej cenie z algorytmu, a nawet zostałoby im ok. 27 tys. złotych. Do zakupu nowego mieszkania od dewelopera zabrakłoby im natomiast niemal równo 65 tysięcy złotych.

Krakowianom po zakupie mieszkania po cenie wyliczonej średniej z rynku wtórnego zostałoby prawie 79 tys. złotych z deklarowanej kwoty. Po zakupie mieszkania na rynku pierwotnym wolna kwota byłaby mniejsza i wyniosłaby ponad 43 tys. zł.

Można zatem wysnuć wniosek, że najbardziej uświadomieni cenowo są poszukujący mieszkań w Trójmieście. Potem, mniej więcej na tym samym poziomie kształtuje się świadomość klientów agencji w Warszawie i we Wrocławiu. Następni w tej klasyfikacji poznaniacy pozostają nieco za warszawianami i wrocławianami, natomiast najmniej uważnie śledzą swój rynek, bądź najmniej doinformowani na temat cen mieszkań wydają się być badani mieszkańcy Krakowa.

* kwoty niezbędne do zakupu mieszkania wyliczono w oparciu o średnią cenę mieszkań w Gdańsku

Na podstawie danych z Raportu "Polski Rynek Mieszkaniowy 2008" opracował Rafał Wereszczaka

15:07, strefa_nieruchomosci , Rynek
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 02 czerwca 2008
Polacy lubią ryzyko (3)

Wiadomość z ostatniej chwili: powracający z weekendów nad polskim morzem przywożą pierwsze wieści. W Kołobrzegu skorzystanie z publicznej toalety przy dworcu PKP (jak wynika z niepotwierdzonych osobiście doniesień) kosztuje 2 złote lub 1 euro. Tymczasem kurs euro w tabeli NBP wynosi dziś 3,3836.

1 EURO = 2 ZŁ

W nawiązaniu zatem do poprzednich artykułów z serii, podtrzymuję rekomendację co do kredytów w euro.

RW

12:11, strefa_nieruchomosci , O kredytach
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 maja 2008
Warto, nie warto?

Co to za problem samemu kupić, sprzedać, czy wynająć mieszkanie? Bez udziału pośredników, którzy nie dość, że pobierają prowizję podwyższając cenę transakcji, to jeszcze nie zawsze poświęcają nam tyle czasu, ile chcielibyśmy, bo zajmują się nie tylko naszym lokum. 

Okazuje się, że niestety czasem jest to problem i to duży. Szczególnie, gdy mamy do czynienia ze skomplikowaną sytuacją własnościową nieruchomości, czy trafimy na nierzetelnych nabywców, sprzedawców lub najemców. Rzetelny (sprawdźmy zawsze, czy licencjonowany) pośrednik wykona za nas bardzo dużo czynności oszczędzając nam z pewnością czasu. I wbrew pozorom zaoszczędzi nam wydatków. 

Na pewno oszczędzi nam czasu, a często i nerwów, powierzenie pośrednikowi prowadzenia spotkań z potencjalnymi kupcami, czy najemcami. Gdy zamiast nas pośrednik będzie prezentował mieszkanie, wysłuchując czasem złośliwych i nieprzyjemnych komentarzy. 

Z pewnością zwracając się do agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami zaoszczędzimy na ogłoszeniach w prasie i innych mediach. Większość pośredników bezpłatnie zamieści ogłoszenie o naszej nieruchomości w niezliczonej ilości portali internetowych, a nawet w prasie drukowanej.  

Aby zorientować się jakie oszczędności wchodzą w grę proponuję sprawdzić samemu ile kosztuje umieszczenie ogłoszenia w najpopularniejszych (oczywiście poza tymi bezpłatnymi) portalach publikujących oferty z rynku nieruchomości. O cenach ogłoszeń w prasie, lepiej nie wspominać, ale cenniki też są ogólnodostępne. 


W przypadku wynajmu mieszkań wydaje się, że argumentacja za skorzystaniem z pośrednika jest jeszcze bardziej przekonująca. Z roku na rok zmniejsza się tzw. szara strefa na rynku wynajmu mieszkań. Dzieje się tak głównie ze względu na coraz bardziej skomplikowane przepisy podatkowe, ale również z tytułu na przykład coraz większych trudności z pozbyciem się nie chcianych lokatorów, jeśli po pewnym czasie okazują się nierzetelnymi najemcami. 

Pośrednik przy wynajmie zaopatrzy nas przede wszystkim w zabezpieczającą nasze interesy umowę wynajmu i jeśli nie załatwi za nas wszystkich formalności, to przynajmniej pokieruje nas na właściwe tory. Wynajmując mieszkanie możemy ponadto skorzystać jeszcze z całego wachlarza usług, jakie świadczą wyspecjalizowane działy agencji pośrednictwa.  

 


To tylko niektóre z zalet skorzystania z usług pośredników. O złych stronach, mam nadzieję, napiszecie poniżej w komentarzach ;-)) 


RW 

13:11, strefa_nieruchomosci , Domy / mieszkania
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 maja 2008
Nieruchomości wakacyjne

Nowe kierunki

Wojciech Cejrowski zakomunikował we Wrocławiu, że kupuje działkę w Ekwadorze, na której zamierza wybudować hacjendę, albo i trzy. Przy okazji rezygnuje z obywatelstwa Polski i Unii Europejskiej. Wszystko przez to, że w kraju urzędnicy nie pozwalają mu wybudować garażu w jego własnej posiadłości.  

Nie żart

Prezes poważnej firmy pośrednictwa w obrocie nieruchomościami zapowiedział w wywiadzie dla prestiżowego ogólnopolskiego tygodnika, że firma przymierza się do przygotowania oferty nieruchomości w Brazylii. Powiedział to jak najbardziej serio i po sprawdzeniu okazuje się, że można już kupić za pośrednictwem polskiej firmy nieruchomość właśnie w Brazylii.

 

Podobno wśród naszych krajan są już chętni do zakupu nie tylko jak Wojciech Cejrowski działki w Ekwadorze na hacjendy, ale i na kupno bardzo komercyjnych gruntów pod budowę hoteli właśnie w Brazylii.


Tradycyjnie Hiszpania

Dotąd wydawałoby się, że Polacy zagranicą inwestują głównie w Hiszpanii. Moda na nieruchomość wakacyjną na Półwyspie Iberyjskim pojawiła się już w drugiej połowie lat 90. i nie bynajmniej nie przemija. Nieruchomości te jak dotąd przynoszą stały zysk i inwestycja nie jest obarczona dużym ryzykiem.

 

Na początku były to grupki przyjaciół zrzucających się na domek, a potem w wakacje mieszkających w takim domku na zmianę. Z czasem jednak Hiszpania przyciągnęła bardziej poważnych (bez ujmy, oczywiście dla wspomnianego wcześniej przypadku) inwestorów, zainteresowanych zakupem nieruchomości również pod wynajem, czy do późniejszej sprzedaży.


Hiszpania to jeszcze, czy Bułgaria?

Prawda, że z roku na rok stopa wzrostu wartości nieruchomości maleje (przynajmniej w ostatnich latach), ale trzeba pamiętać, że po pierwsze chodzi o stopę wzrostu, czyli wartość nieruchomości rośnie, nie maleje, a po drugie nie wolno zapominać o niezwykłych atrakcjach, jakie czekają nas na przykład na malowniczym wybrzeżu Costa del Sol, czy w górach Sierra Nevada w południowo – wschodniej prowincji Andaluzja.

 

Coraz więcej osób kupuje dom w Hiszpanii głównie z myślą o sobie. Niekorzystne dla Polaków różnice cen żywności i mediów powoli zanikają, a kto nie chciałby zamieszkać na emeryturze w słonecznym kraju, o ile go na to stać, oczywiście.


Bliższe południe

Bułgaria o ile już się nie stała, to właśnie staje się w ostatnich latach hitem inwestycyjnym. Tutaj też zaczęło się od grupek prywatnych inwestorów kupujących apartamenty w nadmorskich kurortach z myślą o własnym wypoczynku.

 

Obecnie można już przebierać w ofertach wynajmu apartamentów w Złotych Piaskach, czy Słonecznym Brzegu, a ceny, o ile nie są niższe niż w Juracie, czy Kołobrzegu to przynajmniej są porównywalne. Co ważne, wynajmujemy u Polaków, którzy mieszkają na przykład w Warszawie. W przypadku wszelkich reklamacji wiemy, gdzie się udać. No i nie ma bariery językowej!

Wizualizacja nowoczesnych apartamentów w Bułgarii

 

Przystąpienie Bułgarii wraz z Rumunią w styczniu zeszłego roku do Unii Europejskiej znacznie ożywiło rynki nieruchomości wakacyjnych (i nie tylko) w tych krajach. Wchodzą na nie coraz bardziej poważni gracze i w ofercie prezentowanej w Polsce można już znaleźć apartamenty w całych kompleksach wakacyjnych budowanych z myślą o inwestorach z pozostałych krajów unijnych, w tym z Polski.

 

Co ciekawe, oferta zawiera również nieruchomości na wakacje zimowe w malowniczych Rodopach, czy Bałkanach, pasmach górskich, które często nie funkcjonują w świadomości przeciętnego Europejczyka, a obfitych w nowoczesne ośrodki narciarskie.


Na Słowację najbliżej

Narciarzom nie trzeba zachwalać słowackiej bazy sportów zimowych. Turystyka narciarska i snowboardowa do tego kraju kwitnie w najlepsze. Ale po co wydawać pieniądze co roku na tydzień ferii zimowych, jak można wydać raz na dobrze i do tego zarabiać na wynajmie domku narciarskiego, czy apartamentu w kompleksie wypoczynkowym? Znane są już nie tylko zimowe, ale i całoroczne atrakcje wypoczynku w Tatrach Wysokich po słowackiej stronie.

 

Domy zimowe i letnie, apartamenty w specjalnych osiedlach w Słowacji (np. w okolicach Popradu) to ostatnie hity z oferty pośredników nieruchomości w Polsce. Zachwalają, że przynajmniej nie będzie problemów ze zbyciem nieruchomości, kiedy znudzi się ona kupującemu. Choć większości Słowaków nie stać na takie zakupy, można liczyć na rodaków, czy obywateli krajów z zachodniej części Unii Europejskiej, dla których po czterech latach w Unii Europejskiej Słowacja jest bezpiecznym i przyjaznym miejscem do inwestowania.



Rafał Wereszczaka

 

17:41, strefa_nieruchomosci , Rynek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 maja 2008
Mieszkania do wynajęcia

Zapraszamy do obejrzenia krótkich filmów prezentujących mieszkania do wynajęcia w Warszawie. Oba znajdują się w ścisłym centrum miasta na pograniczu Śródmieścia, Woli i bliskiego Żoliborza. Jedno przygotowane jest do wynajęcia przez osobę prywatną, drugie zostało przygotowane przez firmę zarządzającą mieszkaniami i wynajmuje je firma.


Teraz trochę więcej o tym drugim mieszkaniu...


 



 
Mieszkania są wciąż do wynajęcia. Kontakt do firmy, która je wynajmuje można znaleźć po kliknięciu w czerwony banner po prawej stronie.
RW
18:55, strefa_nieruchomosci , Domy / mieszkania
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 kwietnia 2008
Łódzki boom mieszkaniowy

Liczby mówią same za siebie. W 2007 roku wydano w Łodzi 4 275 pozwoleń na budowę mieszkań. Rok wcześniej pozwoleń tych wydano niecałe półtora tysiąca. Takiego wzrostu liczby wydanych pozwoleń, o blisko dwieście punktów procentowych, nie zanotowało żadne drugie miasto w Polsce.

 

Co się stało w Łodzi?

Analitycy nie mają wątpliwości. Rynek mieszkaniowy w Łodzi w ostatnich latach rozwijał się dużo wolniej niż w innych dużych miastach Polski. Kiedy Warszawa, Wrocław i Trójmiasto przechodziły przez swój boom, Łódź była daleko w tyle. Zainteresowanie wykupem działek i budową mieszkań dopiero zaczynało się tam rodzić.

 

Nic dziwnego. W porównaniu do cen mieszkań w innych miastach Łódź nie przedstawiała się interesująco i nic nie wskazywało na to, że nagle ceny nieruchomości ruszą ostro w górę. Jeszcze w 2006 roku średnia cena mieszkań na łódzkim rynku nieznacznie przekraczała trzy tysiące złotych za metr kwadratowy, gdy na przykład w Warszawie średnie ceny dawno już przekroczyły 7 tysięcy.

 

Atrakcyjnie wyglądały wówczas ceny gruntów w centrum miasta (średnia w Łodzi – poniżej 500 zł/mkw wobec ok. 3,5 tys. zł/mkw w Warszawie – dane za firmą EMMERSON), ale też nie było na nie popytu. W oczywisty sposób brakowało inwestorów, którzy wierzyliby w rozwój łódzkiego rynku.

 

Efekt Scheiblera

Analitycy rynku nieruchomości wykuli już specjalny termin, dla określenia wydarzeń na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2007 roku w Łodzi. Różne czynniki: demograficzne, infrastrukturalne (np. więcej połączeń lotniczych z łódzkim Lublinkiem) i inne, których analiza nie jest celem tego wpisu, spowodowały, że wreszcie znalazł się deweloper, który postawił na budowę kosztownych lokali w Łodzi.

 

Lofty „U Scheiblera”, jako pierwsza tego typu oferta w kraju, prawie natychmiast zyskały ogólnopolską sławę. Również ze względu na cenę. Ale nabywcy się znaleźli.

Średnia cena oferowanych mieszkań w Łodzi w pierwszym kwartale 2007 roku wynosiła jeszcze niecałe cztery tysiące złotych za metr kw. Po wprowadzeniu do sprzedaży drogich loftów, w kolejnych kwartałach roku średnia cena poszybowała do poziomu blisko 6 tysięcy złotych.

 

Efektem Scheiblera analitycy nazwali zjawisko polegające na tym, że ceny w Łodzi, po sprzedaży loftów, wcale nie spadły, a po nieznacznej korekcie utrzymały się na wysokim poziomie. Podobna sytuacja miała miejsce w Poznaniu, gdzie po wprowadzeniu do oferty mieszkań z inwestycji Warta Apartments, średnie ceny poszybowały ponad dwukrotnie w górę i również nie spadły z tej wysokości do dziś.

 

Inwestorzy reagują…

…na takie dynamiczne zjawiska prawie natychmiast, licząc szybko zyski. W efekcie najazdu deweloperów i inwestorów w ubiegłym roku w Łodzi rozpoczęto budowę dwóch tysięcy nowych mieszkań. W lutym 2008 trwały (i nadal trwają) realizacje 37 projektów mieszkaniowych. Terminy oddania inwestycji przypadają głównie na koniec bieżącego roku i początek przyszłego.

 

W lutym 2008 według działu badań i analiz firmy Emmerson SA średnia cena za metr kwadratowy mieszkania na rynku pierwotnym w Łodzi wyniosła 6130 złotych i była wyższa o 57 % w stosunku do analogicznego okresu z roku poprzedniego. Ceny mieszkań kształtowały się od 4,9 tys. zł/mkw do 7,5 tys. zł/mkw.

 

Rafał Wereszczaka

 

 

W artykule wykorzystano dane z raportu „Łódzki rynek mieszkaniowy 2008” działu badań i analiz firmy Emmerson SA

14:22, strefa_nieruchomosci , Rynek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
statystyka